Twój slogan firmowy

Strażacka pomoc…

E-Strażak Lubuski

Dochodziła godzina 7.40, gdy w radiotelefonie rozległ się głos dyżurnego, który wołał strażaków z Przytocznej, informując ich o wypadku drogowym pomiędzy Chełmskiem a Chełmickiem. Po chwili jadący do zdarzenia zastęp z Międzyrzecza, pyta o dokładną lokalizację miejsca wypadku. Po dziesięciu minutach, zastępy są już na miejscu. Okazało się, że jadąca od strony Skwierzyny kobieta, zjechała na pobocze i dachowała. Strażacy uwolnili poszkodowaną i przekazali załodze karetki. Nie minęła godzina, gdy zastępy powróciły do swych strażnic.

Nie minęły dwie godziny, gdy w eterze , znów odezwał się głos dyżurnego, który wołał strażaków z Przytocznej. W chwilę później połączył się z zastępem, który podążał z Międzyrzecza i podał im dokładną lokalizację pożaru. Z rozmowy wynikało iż pali się młyn, przy ul. Górnej w Przytocznej. Nie minęło pięć minut, gdy nad naszymi głowami odezwała się syrena. Gdy połączyłem się z dyżurnym PSK w Międzyrzeczu, ten zadysponował dwa nasze zastępy do Przytocznej. Trzy minuty potrzebowali skwierzyńscy strażacy, by jeden zastęp wyjechał do tego zdarzenia, a po następnych pięciu minutach, ciężki samochód Jelcz, mknął już ulicami Skwierzyny w kierunku Przytocznej.

Gdy skwierzyńscy strażacy dojechali na miejscem okazało się, że doszło do zaiskrzenia wewnątrz jednego z podajników i pożaru.

Zadymienie była tak duże, ze strażacy musieli pracować w aparatach powietrznych. Na szczęście szybko udało się zlokalizować zarzewie pożaru, co bardzo ułatwiło akcję gaśniczą. Przy pomocy kamer termowizyjnych można było dokładnie zlokalizować miejsca, które mogły nieść niebezpieczeństwo pozostawienia ognia w podłodze młyna lub w jego urządzeniach. W tym czasie, jadący do Przytocznej gaśniczy Jelcz, otrzymuje dyspozycję dyżurnego PSK, by udał się do JRG Międzyrzecz i tam będzie stanowił odwód taktyczny powiatu, do czasu, powrotu jednostek z Przytocznej.

W tym czasie, w Przytocznej trwało oddymianie młyna i usuwanie nadpalonych elementów podajnika. To właśnie kamery dokładne wskazywały miejsca, gdzie mógł się ukrywać choć mały ognik, który mógł ponownie rozgorzeć.

Około godziny 11.40, skwierzyński zastęp może wracać do swej siedziby.

Gdy wjeżdżaliśmy do garażu, w eterze znów rozległ się głos dyżurnego, który wołał zastępy biorące udział w gaszeniu młyna, przekazując im kolejne zgłoszenie. Tym razem na ul. Łąkowej w Przytocznej, doszło do kolejnego wypadku. Tam w skutek poślizgu, kierująca samochodem osobowym, uderzyła w słup energetyczny.

Do kierującej została wezwana karetka pogotowia ze Skwierzyny, która na wysokości Chełmicka, uległa wypadkowi, w skutek czego karetka uległa całkowitemu zniszczeniu. Na szczęście kierujący nie odniósł obrażeń, a jadąca w karetce ratownicza, została odwieziona do szpitala na obserwację. Z relacji świadków zdarzenia wynika, że jadąca na sygnale karetka, w czasie wyprzedzania samochodu osobowego, gdy zrównała się z nim, ten raptownie rozpoczął manewr wyprzedzania pojazdu jadącego przed nim, który widząc wyprzedzającą ich karetkę, zjechał do krawędzi jezdni, chcąc umożliwić karetce bezpieczny przejazd. Kierujący karetką, by nie doprowadzić do zderzenia, przyhamował i w skutek poślizgu, wypadł z jezdni i zjechał do pobliskiego rowu.

Widzący to zdarzenie kierowcy, zatrzymali sprawcę kolizji, a policjanci rozliczyli delikwenta.


Tak oto w ciągu 4 godzin na terenie gminy Przytoczna, doszło do trzech wypadków i jednego pożaru.

Naczelnik OSP Skwierzyna

Michał Kowalewski